Myśląc o edukacji fizjoterapeutów na polskich uczelniach, doświadczam pewnej ambiwalencji uczuć. Z jednej strony mamy program nauczania, który wymaga solidnej aktualizacji systemowej i dopasowania do zmieniających się realiów, a także kadrę, która wiedzą o fizjoterapii zatrzymała się w latach 90-tych. Z drugiej strony mamy świetnych specjalistów w dziedzinie fizjoterapii, którzy gdzieś to solidne wykształcenie odebrali, a umiejętnościami wyróżniają się na arenie międzynarodowej. Na uczelniach pojawia się coraz więcej dydaktyków, którzy są odpowiednimi osobami na właściwym miejscu. Przygotowania do zawodu zaczynają uczyć fizjoterapeuci, którzy posiadają specjalistyczną wiedzę i doświadczenie w pracy z pacjentem. Skąd zatem pojawiające się głosy niezadowolenia wśród obecnych studentów lub świeżo upieczonych adeptów zawodu fizjoterapeuty? Co jeszcze trzeba zmienić w planie studiów fizjoterapii?

Zawarte w poniższym artykule refleksje opieram na doświadczeniu moim (absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, rocznik 2011), obecnych studentów i wykładowców tejże uczelni, a także Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu.

Spełnienie marzeń vs. rozczarowujące przedmioty fizjoterapii Moje 5 lat studiów wspominam różnie

Początkowo dominowała totalna ekscytacja związana z faktem, że znalazłam się w gronie studentów bardzo prestiżowej polskiej uczelni. W tamtym momencie zaczęły się spełniać moje zawodowe marzenia. Miałam poznać wnętrze i działanie ludzkiego ciała, poczuć klimat szpitala jako mojego przyszłego miejsca pracy czy nauczyć się sprawiać, że ból pacjenta zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na każde zajęcia leciałam jak na skrzydłach, głodna wiedzy i wrażeń, chłonąc niemal każde słowo wykładowców. Niestety zderzyłam się ze ścianą.

Chęć zagłębienia się w medycznym świecie została skonfrontowana z nudnymi wywodami, na których większość studentów przysypiała, umawiała się na wieczorne piwo albo po prostu nie przychodziła ;) Nieobecność kilku studentów to dość popularne zjawisko na wszystkich kierunkach. Gorzej, jeśli absencja dotyczyła prowadzących, którzy przypadkiem zapomnieli o kilkugodzinnych zajęciach w swoim grafiku. Bardzo często sprawa dotyczyła fundamentalnych przedmiotów fizjoterapii - anatomii, biomechaniki, fizjologii człowieka czy przedmiotów klinicznych, które w dodatku prowadzone były bez tematycznego połączenia ze sobą. Naszymi wykładowcami byli najczęściej bardzo wykształceni w swojej dziedzinie fachowcy, zazwyczaj lekarze, którzy o pracy fizjoterapeuty nie wiedzieli więcej niż to, że robi masaż albo włącza prądy, zatem w ich przekazie brakowało kontekstu. Jak zajęcia czysto teoretyczne miały przełożyć się na pracę praktyczną? Jak wykorzystać wiedzę z notatek i podręczników? Czy wszystkie informacje są niezbędne? Na te pytania w odniesieniu do niektórych przedmiotów nadal nie znalazłam odpowiedzi, a na etapie studentki to jednak nieco rozczarowujące.

Współczesna fizjoterapia – plan studiów młodych studentów

Czy teraz ta kwestia uległa zmianie? Z mojego wywiadu wynika, że niekoniecznie, choć zdarzają się prawdziwe perły wśród kadry dydaktycznej. To powiew nadziei, że idzie ku dobremu. Takich pereł życzyłabym sobie cały sznur, ponieważ od tego, czy poznamy podstawy fachu, może zależeć nasza przyszła kariera i chęć wykonywania tego zawodu. Nie każdy fizjoterapeuta musi pokochać neurorehabilitację, ale każdy musi znać budowę ciała człowieka oraz jego mechanizmy działania. W końcu fizjoterapeuta to zawód medyczny, w którym łączenie przysłowiowych kropek i trafne wyciąganie wniosków jest kluczowe. Nie każdy student musi umieć na wyrywki odpowiadać na pytania o mięsień, który na preparacie nie istnieje, ale musi wiedzieć gdzie tych informacji szukać i jaki zrobić z nich użytek. Nie jest sztuką zmusić studenta do wkucia połowy podręcznika, sztuką jest nauczyć go myśleć w taki sposób, żeby potrafił wykorzystać zdobytą wiedzę. Czy idzie to w tę stronę? Z tego, co słyszę, możemy spotkać już takie przykłady. Cierpliwie obserwuję, kiedy będzie to standardem :)

Fizjoterapia przedmioty, fizjoterapia plan studiów

Trudny proces transformacji planu studiów fizjoterapii

Co powinien zawierać program studiów fizjoterapeutycznych? Na pewno powinien stanowić odpowiedź na istniejące i wciąż pojawiające się potrzeby, które wiążą się z dynamicznym rozwojem naszego zawodu. Musi też spełniać wymogi pod kątem uprawnień zawodowych fizjoterapeuty. Na niewiele zda się znajomość historii rehabilitacji i obsługi sprzętu z lat 80-tych, skoro nigdzie nie będzie możliwości wykorzystania tych umiejętności. Sama pamiętam poczucie bezsensu, jakie towarzyszyło mi podczas nauki obsługi starych maszyn do elektroterapii, zwłaszcza gdy prowadzący podkreślał odejście od tych praktyk. Albo nauczanie nas metod, które okazywały się nieskuteczne, czy wręcz szkodliwe, ale zawierały się w ustalonym przed wieloma laty programie. Dziś, patrząc z perspektywy lat w zawodzie fizjoterapeutki, pytam retorycznie: „czy to nie była skandaliczna strata czasu?”. Szczególnie przy przeładowanych do granic możliwości planach studiów fizjoterapii, które zobowiązywały studentów do spędzania w murach uczelni całych dni, często od świtu do nocy. Czy nie lepiej jest zawrzeć w programie merytoryczne treści, które naprawdę dadzą młodym adeptom fizjoterapii uprawnienia do wykonywania tego zawodu w sposób bezpieczny, nie skazując ich na coraz droższe kursy praktyczne?

Przeglądając program kierunku, chociażby na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu, lista przedmiotów fizjoterapii wygląda interesująco czy wręcz ekscytująco. Przedmioty wydają się ciekawe i bardzo potrzebne. Czy tak jest w rzeczywistości? To zależy. Bardzo duże znaczenie ma kadra dydaktyczna, która owszem, bywa dobra, jednak z tego, co słyszę, to nadal trafiają się osoby z przypadku. A to przecież nie o to chodzi. Studia to czas, kiedy zapaleni do nauki studenci powinni chcieć zgłębiać dane tematy (często na własną rękę), mając w gronie wykładowców swoich merytorycznych przewodników. To także okazja, żeby doświadczyć wielu kierunków pracy, poznać je i posmakować, sprawdzić, czy to droga dla nas. Będzie to trudne do wykonania, jeśli seminaria prowadzi wypalony zawodowo teoretyk lub osoba o innej specjalizacji medycznej, która ma tylko wątłe pojęcie o tym, jak wygląda współczesny zawód fizjoterapeuty. A to przecież zawód głównie praktyczny.

Warto podkreślić, że pojawiły się w programie zagadnienia, których wcześniej nie było, a były dostępne tylko na dodatkowych szkoleniach, często poza możliwościami finansowymi studentów. Anatomia palpacyjna czy trening funkcjonalny lub niektóre metody specjalne w terapii manualnej były możliwe do poznania jedynie na płatnych kursach, a dziś widnieją w podstawowym programie. Uznaję to za duży plus, pozostaje wyrazić nadzieję na dobrą jakość merytoryczną i praktyczną samych zajęć. Nie po to przecież spędzamy 5 lat na państwowej uczelni, żeby swoje zawodowe umiejętności zdobywać poza jej murami.

Warto też wspomnieć o tym, jak na zawód fizjoterapeuty wpłynęła ustawowa zmiana w zakresie edukacji w formie jednolitych, 5-letnich studiów. Dużym plusem jest fakt, że to pozwoliło na eliminację przedmiotów społecznych i humanistycznych, które wcześniej pojawiały się na każdym ze stopni. O ile mi wiadomo, był to wymóg ministerialny, zatem filozofię czy różne odsłony socjologii przerabiało się dwukrotnie. To pozwoliło na zwiększenie ilości godzin praktycznych, tak kluczowych dla młodych fizjoterapeutów. Jednak to wprowadziło także opóźnienie w możliwości otrzymania uprawnień do wykonywania zawodu fizjoterapeuty. Ten aspekt jest odbierany przez obecnych studentów jako duży minus, gdyż nie daje im możliwości samodzielnej praktyki nawet na najbardziej podstawowym poziomie. Często to właśnie taka praktyka jest najbardziej wartościowa, bo pokazuje prawdziwe realia zawodu fizjoterapeuty, który jak wiemy, dominuje w sektorze prywatnym, w którym oficjalnych praktyk nie uświadczymy.

Czy będzie lepiej?

Patrząc z perspektywy czasu, widzę, że przed ostatnie lata zaczęto wprowadzać bardzo pożądane zmiany w zakresie edukacji młodych fizjoterapeutów. Tak zwana „stara gwardia” wykładowców powoli ustępuje miejsca świeżej krwi dydaktyków, która jest siłą wprowadzającą powiew świeżości. To kluczowe, ponieważ przy tak dynamicznym rozwoju samego zawodu fizjoterapeuty edukacja musi iść z duchem czasu. To daje nadzieję, że za kilka lat obecni studenci będą mieli dużo lepsze wspomnienia ze swojego procesu nauki, niż ja. Tego Wam, Drodzy Studenci dziś życzę!

PS, Jeśli prowadzenie dokumentacji medycznej sprawia Ci trudność lub nie wiesz jak się do tego zabrać, skontaktuj się z RSQ Physio. Za darmo przeszkolą Cię z korzystania z dokumentacji medycznej w swoim programie.

Wypróbuj 30 dni za darmo z RSQ Physio!